sobota, 26 lipca 2014

9. Are you not afraid?

Teraz pozostaje nam czekać na ich powrót. Wyszło na to, że zostałam z Niallem. Reszta gdzieś się nam zgubiła.
Sokoro są chłopaki i jest Nathan, to pewnie większość z tych ludzi, to nie ludzie. A wracając do Horana, to między nami nie jest już tak, jak kiedyś. W sumie nie mam pojęcia dlaczego...
- Dlaczego tu przyszłaś? Skąd w ogóle wiedziałaś o tych wyścigach?- W końcu się do mnie odezwał.
- Znalazłam w necie.- Przecież mu nie powiem, że podsłuchałam rozmowę Louisa!- A poza tym, mam prawo sama decydować, co będę robić i gdzie będę chodzić.
- Mówisz, że to ja się zmieniłem, a jest zupełnie na odwrót... Co się z Tobą stało?
- Nic się kurwa nie stało! Muszę sobie jakoś radzić po tym psychiatryku!
- Przecież nie chcę Ci zrobić krzywdy... Przyjaźnimy się...- Podszedł bliżej mnie, a ja dopiero teraz zorientowałam się, że w mojej krwi płynie dość spora dawka alkoholu. To nie był najlepszy moment na taką rozmowę. Ja to zawsze muszę się wdać w jakieś niepotrzebne dyskusje i to w najmniej odpowiednich momentach. Ale pomimo alkoholu wiem, że już nie potrafię zaufać Niallowi... Nie jestem w stanie tego zrobić.
- Przyjaźniliśmy...- Mruknęłam i odwróciłam głowę w drugą stronę.- Okłamywałeś mnie... O wszystkim wiedziałeś i nic mi nie powiedziałeś... Sama zaczęłam wierzyć w to, że jestem wariatką... A teraz myślisz, że będzie tak jak dawniej?- Pokręciłam przecząco głową i odeszłam. Nie potrafię, nie potrafię tak zwyczajnie udawać, że wszystko jest ok... On został, a ja zwyczajnie poszłam w kierunku mojego domu. Nie chcę tu dłużej zostawać, mam już dość! Humor mi się zepsuł i tyle. Już prawie opuściłam tłum, kiedy zatrzymała mnie czyjaś dłoń.
- Już idziesz?- Odwróciłam się w stronę tej osoby, był to Louis. Uśmiechnął się do mnie.
- Tak, jestem zmęczona...
- Oj no zostań! Nie chcesz wiedzieć kto wygra?- Zaczął się śmiać. Na stówę coś wciągnął... Skrzywiłam się lekko.- Wiem o co Ci chodzi...- Wywrócił oczami, nadal się śmiejąc.- Chcesz też?
- Nie, wiesz? Jakoś potrafię się bawić bez tego... A poza tym, wracam do domu...
- Zostań!- Objął mnie w talii, a głowę oparł o moje ramie. Rozwala mnie to, że on cały czas się chichra!- No zostań, proszę!
- On ma rację, zostań...- Obok nas stanął Niall. Skrzywiłam się, bo nie chciałam jakoś specjalnie z nim rozmawiać.
- Niech wam będzie! A ty mnie puść!- Obróciłam się przodem do Louisa i położyłam dłoń na jego czole, żeby go odepchnąć. Skoczył jak jakiś idiota.
- Jej, Hope zostaje!- Po raz kolejny tego wieczoru wywróciłam oczami. Ciekawe co teraz będę tutaj robiła. Wzięłam od kogoś piwo i odwróciłam się w stronę Lou, którego już nie było. Czyli wracamy do schematu ja i Niall, świetnie!
- Ej no, Hope...- Dźgnął mnie lekko w ramię.- Co się tak dąsasz? Hm? Przecież mnie uwielbiasz!- Byłam dość niska, a Horan pochylił się tak, że byliśmy na równi twarzami.- Wiem, że mnie uwielbiasz...
- Pff, jeszcze czego...
- No chodź, nie gadaj! Zaraz pewnie przyjadą!- Chwycił moją dłoń i zaczął mnie ciągnąć przez ten tłum. Znalazłam się przy drodze, trzymając w ręce kolejne już piwo. Teraz to na stówę nie myślę racjonalnie, ale co tam! Z oddali było słychać warkot motorów! Jest noc, wokół panuje cisza, to ten charakterystyczny dźwięk roznosi się ulicami Londynu i nawet z dużej odległości do nas dociera. Zaraz pewnie będą.
- Jak myślisz, kto wygra? Bo ja chciałabym, żeby wygrał Nat! Nie lubię Harry'ego! Ktoś powinien mu uświadomić, że nie jest najważniejszy...- Zaczęłam nawijać jak najęta, a Niall się ze mnie śmiał. Nagle poczułam jak ktoś wpada na mnie od tyłu. Był to Louis, który objął mnie jednym ramieniem, a Niallera drugim.
- To jak czekacie sobie na Hazzę?
- Ja czekam na Nathana...
- Oj, to jest wiadome, że Harry wygra!- Lou zaczął się śmiać.
- Ile wciągnąłeś?- Zapytał sarkastycznie Niall.
- Tak trochę...- Przerwał na kilka sekund.- Trochę dużo!- I ponownie zaczął się śmiać. Sama nie mogłam już wytrzymać i śmiałam się razem z nim.- A ty coś brałaś, że taka wesoła? Hm?- Tommo zaczął dźgać mnie w brzuch, a że mam tam łaskotki, to mało się nie posikałam.
- No właśnie nie!
- A chcesz? Moja propozycja dalej aktualna...- Louis poruszył śmiesznie brwiami. Kiwnęłam twierdząco głową, na co on dziwacznie się uśmiechnął. Normalnie bym tego nie zrobiła, ale to wszystko przez ten alkohol! Wciągnęłam działkę i wróciłam do Nialla. Harry i Nat byli już na mecie. Wychodząc do nich złapałam kolejne piwo. Zatrzymałam się koło Hazzy, który rozmawiał z Nathanem, a wokół nich stała reszta chłopaków.
- I jak? Kto wygrał?- Uśmiechnęłam się szeroko.
- No przecież Ci mówiłem, że Harry wygra! Jak ty mnie słuchasz!- Krzyknął Louis obok mnie.
- Nie słucham Cię!- Zaczęłam się śmiać, a Tommo razem ze mną. Styles posłał Niallowi pytające spojrzenie.
- Wciągali, a co innego?- Powiedział to tak lekceważąco, że aż dziwnie zabrzmiało.
- Tomlinson, debilu! Dałeś jej?!- Hazz rzucił się na Louisa, a ten podniósł dłonie w geście obronnym.
- Sama chciała...
- Pojebało Cię?!- Zaczęli się bić. No świetnie! Jeszcze tego nam było trzeba! Nathan i Niall próbowali ich rozdzielić, a reszta zamiast pomóc, to stała i gapiła się jakby kurwa nie wiadomo co się działo! Dopiłam ostatnie kilka łyków piwa i wepchnęłam pustą butelkę w ręce Zayna.
- No to wkraczamy do akcji...- Mruknęłam pod nosem. Nat trzymał szarpiącego się Harry'ego, a Niall natomiast równie pobudzonego Louisa. Nie byli w stanie ich utrzymać. Stanęłam pomiędzy tą dwójką, przodem do Hazzy.- Ulżyło Ci?
- Nie wtrącaj się!- Styles wyrwał się Nathanowi.
- Zostaw go!- Teraz byłam pewna, że moje oczy się zmieniły. Normalnie nie panowałam nad tym i nadal nie panuję, ale teraz jestem tego w stu procentach pewna. Harry wywrócił oczami, ale było widać, że trochę się uspokoił.
- Nie będziesz za nim ciągle łaziła! I tak sobie jeszcze pogadamy!
- Bo ja się Ciebie boję...- Mruknął Lou za moimi plecami. Hazz nie wytrzymał i na nowo się rzucił. No prawie... Bo ja stałam mu na drodze... Teraz całkowicie przestałam panować nad tym wszystkim... Liczyło się tylko to, co płynęło w mojej krwi. Nie myślałam ani trochę. Kierował mną alkohol i chyba nic innego. Wspięłam się na palce i wpiłam w usta Stylesa. Lockers położył dłonie na moich biodrach, a później... Tak jakby urwał mi się film...

*Oczami Nialla*

Świetnie! Ta jest naćpana, ten napalony i będą się macać na środku ulicy! No lepiej być nie może, a znając Hope, to jutro nie będzie nic pamiętać! Podszedłem do nich i chwyciłem ją w talii, odciągając od Harry'ego.
- Co Ty robisz?- Odwróciła się w moją stronę.
- Podobno go nienawidzisz, hm?
- Oj no weź! Puść mnie!- Standardowo zaczęła się śmiać. Czyli Hope jest jedną z tych osób, które jak się najebią są mega napalone! Ja to mam szczęście! Znam Harry'ego i wiem, że nie odpuści takiej okazji.
- Puść dziewczynę, jeżeli Cie o to prosi, tak Niall?- Wywróciłem oczami. Wcale nie mam zamiaru tego zrobić, a Hope jakoś specjalnie się nie wyrywa, tylko chichra i tyle.
- Czyli będziesz czerpał satysfakcję z tego, że przespała się z Tobą po pijaku?- Ja nie wiem skąd się we mnie bierze tyle spokoju! Nathan stanął obok mnie i zaśmiał się pod nosem.
- No widzisz, Styles... A myślałem, że stać Cię na więcej...- Mruknął i zwyczajnie odszedł.
- No puść mnie, Niall! Proszę?- Uśmiechnęła się do mnie.- Będę grzeczna!
- Obiecujesz?- Kiwnęła energicznie głową. Puściłem ją, a dziewczyna stanęła obok mnie, nadal się śmiejąc.
- Może odprowadzę Cię do domu?
- Nie...Wiem...- Zaczęłam się bujać w przód i w tył.- Chyba zostanę, ale ty zostajesz ze mną!- Kiwnąłem głową. To nie jest najlepszy pomysł, żeby z nią tu zostawać, ale co ja mogę? Nawet jakbym spróbował siłą, to nie dam rady. Ona tu rządzi, a ja nie mam nic do gadania. Jedynym plusem jest to, że nie jest świadoma tego, co może zdziałać swoimi mocami. Chociaż tyle, bo jakby wiedziała, to żaden z nas nie miałby szans. Hope pobiegła w tłum się bawić, a ja zostałem z chłopakami i czekałem aż się jej znudzi. Popijałem jedno piwo za drugim, ale co tam... Irlandczycy mają moce głowy... Nie wiem ile jej to zajęło, ale w końcu przyszła, nadal wesoła... Z resztą, co ja myślałem, że ona nie będzie pić?!- Idziemy? Chcę iść do domu, Niall...- Zaczęła ciągnąć mnie za rękę. Odstawiłem butelkę i ruszyłem z nią w stronę domu. Jakby któryś się zorientował kim ona jest, jakby coś się jej stało... Ona musi być bezpieczna...- Co ty taki spokojny! Rób coś!- Nie mogłem powstrzymać śmiechu, ona zachowywała się jak małe dziecko.- Przytul...- Zrobiła smutną minkę.
- Nie powinnaś pić, Hope...
- Oj tam!- Sam nie byłem do końca trzeźwy, ale jeszcze jakoś myślałem.
- Nie oj tam, tylko tak!- Sam nie byłem do końca trzeźwy i zacząłem się z niej śmiać.
- Nie przytuliłeś...- Stanęła w miejscu i zaczęłam się na mnie patrzeć z wyrzutem.
- Chodź.
- Nie!- Uśmiechnęła się.
- Pamiętasz Hope, jak nosiłem Cie na barana po tamtej łące i się potknąłem? Wylądowałem twarzą w błocie, a Ty zamiast mi pomóc, to skręcałaś się ze śmiechu?
- Ciężko to zapomnieć.- Sam nie wiem, co mnie wzięło na wspomnienie, ale ta sytuacja strasznie przypomina mi tamtą. Hope też stroiła te swoje artystyczne fochy.
- Chcesz na barana?- Zaśmiałem się, a dziewczyna podbiegła do mnie i wskoczył na plecy. Ruszyłem w stronę domu. Brunetka oparła brodę o moje ramię. Po kilku sekundach pocałowała mnie w policzek i zaczęła coś sobie nucić pod nosem. Doszliśmy na miejsce, a ja odstawiłem Hope dopiero przy drzwiach.
- Dobranoc...- Przytuliłem ją mocno, ale ona chyba nie miała zamiaru puścić. Zacząłem się śmiać.- Pijawko, puszczaj!
- Dobranoc...- Odsunęła się ode mnie. Odwróciłem się, że pójść do siebie.

--------------------------------------------------------------

Kolejny rozdział i notka pisana w tym samym dniu, w którym pisałam notkę z zeszłego rozdziału, czyli 18 lipca. Dlaczego? Bo wcześniej Was nie informowałam, że wyjeżdżam na wakacje i były przygotowania i w ogóle, więc nie miałabym czasu na pisanie notek i sprawdzanie rozdziałów. Dlatego robię to w dzień wolny. Wyjeżdżam jutro w nocy :) Nie macie się czym martwić, bo nie ma mnie tylko tydzień, a rozdziały się pojawią! Pofarbowałam włoski *o* Nie będę już przedłużać. Przypominam o ankiecie, komentowaniu, zdjęciach (Wasza fotka z kartką z napisem "Woman With a Demons" Wysłana na <directioner055088@gmail.com> Mój mail, na który możecie się ze mną kontaktować jest podany po lewej stronie pierwszy zaraz pod nagłówkiem) Pytajcie na Asku. Życzę szalonych kolejnych dni wakacji! Papa <3 A teraz na sam koniec filmik na życzenie Asi, która chciała zobaczyć jak mi mija dzień wakacji :) Niestety byłam za dużym leniem, żeby to zmontować, więc macie kilka filmików :) Kto chce niech nie ogląda  :) I jak mówiłam na nagraniach, jeżeli ładnie skomentujecie, to w vlogu z wakacji znajdziecie mojego brata zakopanego po szyję w piachu :) Miłego oglądania <3


video video

video

video

video

13 komentarzy:

  1. First person who reading this!
    Zapewne źle napisałam ale co tam!
    Mówiłam ci już że cie oocham? Zaraz zaczne oglądać filmiki z twojich dni wakacii xd dobranoc myszka. Kc was wszystkie które czytają bloga ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie wspominałaś o swojej miłości <3 Ja też Was kocham! <3 I dzięki za dobranoc, ale to chyba bardziej powinno być miłego dnia XD

      Usuń
  2. Rozdział świetny *.* <3
    Niestety filmiki nie chcą mi się wyświetlić :c
    Czekam do soboty :D
    Pozdrawiam i udanych wakacji :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham tego bloga i nie tylko tego, czytam twoje wszystkie blogi i jestem takim samym zjebem co ty!_7:^9€'€^9:^€8
    ps. Gdy zobaczyłam że jest nowy rozdział zaczełam skakać jak idiotka (którą jestem) i potem wskoczyłam na łóżko które wydało jakieś niebespieczne dźwięki, i zaczełam się po nim turlać i spadłam (zapomniałam że łóżko jest dosyć wąskie) teraz boli mnie kostka ; (
    Czekam z niecierpliwością na następny ;*
    Lovciam Cię♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierze! Tak samo zjebana osoba jak ja! *o* O jejuś! Tylko weź mi zdrowiej z tą kostką i następnym razem nie skacz po ścianach :) Ja lubię się tarzać po podłodze przynajmniej wiem, że nie spadnę XD Też Cię koffam <3

      Usuń
    2. Musze wypróbować tarzanie się po podłodze!!!
      Koffam Cię! Teraz jak będę się tarzać to już nic mi się nie stanie :*
      Jesteś wielka i twoje pomysły też są wielkie ♥♥♥♥

      Usuń
  4. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) ----> http://broukend.blogspot.com/2014/07/libster-award-1-czuje-sie-mio-zostaam_26.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się biorę za odpowiedzi :) Oczywiście w zakładce "Liebster Awards" :)

      Usuń
  5. Świetny rozdział ;) Do następnego :p

    OdpowiedzUsuń
  6. Mre Klauds jak ja kicham te Twoje czerwone włoski ^^ A ja mam grzyfke ! XD Musimy pogadac natym sky , bo Cb nie qidze nigdy ! XD ECH...ROZDZIAŁ ZAAJEMEEGABISRY ! XD I LOVEE YOU MOJA TY ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto ja się bycze na plaży! Jak mam z Tobą gadać?! I natychmiast odpisz mi na Asku jaki jest Twój kod pocztowy! Nie mogę się z Tb skonaktować, ty... Ty zła XD Kłocham Cię i chce zobaczyć grzyfke XD <3

      Usuń
  7. O kurde, takiej Hope jeszcze nigdy nie wiedziałam! Oby coraz częściej była naćpana, bo dzięki temu jest miła dla Horanka, a to jest po prostu słodkie.

    OdpowiedzUsuń