piątek, 19 września 2014

18. Through The Dark

Zanim zaczniemy:
Proszę, proszę, proszę,
żeby ten rozdział skomentowali WSZYSCY!
No proszę tak ładnie :3

Obudziłam się dopiero rano. Chyba musiałam być naprawdę zmęczona tym wszystkim. Powoli zwlokłam się z łóżka i przypomniałam sobie o wczorajszych słowach Nialla. Życie to nie bajka, wiem. Ale czemu nie możemy sprawić, aby się nią stało? W końcu to zależy od nas. Nikt nie jest w stanie niczego na nas wymusić. Sami kierujemy własnym życiem. Podeszłam do szafy i zaczęłam w niej grzebać. Pójdę do sklepu, zrobię pranie, dzisiaj muszę ogarnąć dom. Skompletowałam zestaw i weszłam z nim do łazienki. <KLIK> Wzięłam orzeźwiający prysznic. Tego mi było trzeba. Nie miałam nawet zamiaru ryzykować z gorącym strumieniem wody. To mogło się źle skończyć. Czysta, umalowana, ubrana i uczesana zbiegłam po schodach na dół. Nie zrobiłam nawet śniadania, tylko od razu wzięłam się za mój plan dnia. Weszłam do kuchni i otworzyłam jedną z szafek. Znajdowało się w niej małe, drewniane pudełko. Sięgnęłam po nie i wyjęłam jego zawartość, czyli pieniądze. Świetna skrytka, wiem! Ale jeżeli głębiej się zastanowić, to kto normalny szuka kasy w kuchni? Bo gdzie ją mogłam schować? Za sałatą w lodówce? Przechytrzyłam złodzieja! Zamknęłam szafkę i ze stolika wzięłam klucze. Pobiegłam jeszcze po telefon. Ubrałam buty i wyszłam z domu, zakluczając go za sobą. Pierwsze zrobię zakupy, a po powrocie do domu nastawię pranie. Mam ochotę na ciasto! Albo babeczki! Tak! Chcę czekoladowe babeczki! O ile się nie mylę, to babcia miała w kuchni jakąś książkę kucharską. Tylko co powinnam kupić? Wyciągnęłam z kieszeni telefon i zaczęłam szukać przepisu. Jak tylko znalazłam w miarę zachęcający, to zrobiłam screena składników. W ten sposób nie zauważyłam jak szybko minęła mi droga do supermarketu. Przeszłam przez duże, rozsuwane drzwi i wzięłam koszyk. Jeździłam pomiędzy alejkami i co chwila sięgałam po jakieś produkty. Nigdzie się mi nie spieszy, więc mogę na spokojnie chodzić sobie po całym sklepie. Skręciłam w alejkę z przeróżnymi kawami i herbatami z nadzieją, że znajdę tam kakao. Potrzebowałam go do moich babeczek! Analizowałam po kolei każde opakowanie, aż natrafiłam na to, czego szukałam. Szkoda tylko, że tak wysoko. Gdybym tylko ubrała wyższe buty, to dosięgnęłabym, ale nie! Bo mi się zachciało pójść do sklepu w trampkach! Wyciągnęłam się jeszcze bardziej, ale nic z tego. Poddałabym się, ale chęć na babeczkę była silniejsza od wszystkiego innego. Warknęłam zirytowana. Użyłabym swoich mocy, ale jak ktoś zobaczy? Rozglądnęłam się w poszukiwaniu kogoś, kto jest ode mnie wyższy. Odwróciłam się na pięcie, chcąc popatrzeć czy może za mną nie stoi jakiś wybawca, ale jedyne co zobaczyłam to czyjaś klatka piersiowa. Podniosłam delikatnie głowę do góry i mój wzrok spotkał się z zielonymi oczami Harry'ego
- Hej- Uśmiechnął się.- Co tu robisz?
- Czyszczę kible, wiesz?- Zapytałam sarkastycznie.- Zakupy, Styles. Zakupy.- Dodałam, kiedy nie dostałam żadnej odpowiedzi z jego strony. Chwila! Hazz jest wyższy! Loczek już otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale ja mu przerwałam.- Podaj mi kakałko!- Podniosłam rękę do góry, śmiesznie nią machając.
- A co będę z tego miał?- Skrzyżował ręce na piersi. Wywróciłam oczami i zaglądnęłam mu przez ramie.
- To poproszę kogoś innego.- Rozglądnęłam się, ale pech chciał, że teraz dookoła nie było nikogo innego. Westchnęłam, a Harry się zaśmiał.
- Więc?
- Kupię Ci paczkę żelków?- Uśmiechnęłam się szeroko.
- Żartujesz sobie, prawda?
- Nie, ja jestem w stu procentach poważna.- Odpowiedziałam, ale po chwili zaczęłam skakać z wyciągniętą do góry ręką.- No podaj!
- A po co Ci kakao?
- Robię babeczki.
- No to podam Ci je, ale za to mogę przyjść i pomóc.- Postawił jasne warunki, szczerząc się do mnie. Popatrzyłam na jego jeden dołeczek, potem drugi, a potem w oczy.
- Dobra!- Nie zgodziłabym się, ale ta żądza babeczki. Ona jest za silna! Hazz sięgnął po kakao i podał mi opakowanie. 
- O której mam przyjść?
- Jeżeli Ci tak zależy to w ogóle nie musisz odchodzić. Zapłacę tylko, wrócimy do domu, nastawię pranie i możemy wziąć się za babeczki.

*Oczami Nialla*

I wszystko zaczyna się jebać przez tego złamasa! Nie ma prawa jej tego powiedzieć! Hope nie może wiedzieć, że to ja zabiłem jej babcię. Przecież mnie znienawidzi... Kiedyś bym jej to wytłumaczył. Wszystko po kolei, wtedy może by zrozumiała, ale jak dowie się od Stylesa, to nie będzie nawet najmniejszej szansy na wytłumaczenie się. Dlaczego akurat teraz? Dlaczego teraz, kiedy wszystko zaczęło się układać? Kiedy powiedziałem jej o swoich uczuciach? Teraz? Miałem go za przyjaciela, a teraz on mnie szantażuje? Bo co? Bo jest ślepo zakochany w Hope? A może dlatego, że zależy mu na jej krwi? Może to on chce opanować wszystkie światy, jakie w ogóle istnieją? A może od początku taki był jego plan? Tylko dlatego zaprzyjaźnił się ze mną? Wiedział kim jest Hopie. Wiedział jak blisko byliśmy kilka lat temu. Wiedział wszystko! Dlaczego ja byłem tak głupi?! Od początku byłem świadomy tych "dwóch twarz" Stylesa. Ale nie sądziłem, że może tak dobrze udawać. Nie sądziłem, że potrafi udawać przede mną, przed chłopakami i to przez tyle lat. Jestem taki naiwny. Nie wiem do czego on jest zdolny, nie wiem czego tak naprawdę od niej chce. Jeszcze bardziej od tego, zastanawia mnie Nick. Jest dziwny. Nigdy nie reaguje, kiedy Hope grozi niebezpieczeństwo. To wszystko jest bardziej zagmatwane niż się wydaje. Mam wrażenie, że za tym kryje się coś więcej. Mam wrażenie, że jest coś o czym nie wiem, o czym nie wie nikt. Jakaś pieprzona tajemnica, którą muszę odkryć. Zacznijmy od początku. Biorąc pod uwagę to, że ta "legenda" wcale nie była tylko zmyśloną bajeczką, na sto procent jest pewne, że Hope jest jedyna w swoim rodzaju. Jest przypadkiem, który zdarza się raz na milion. Nie jest zwykłą wybranką, taką jak wszystkie pozostałe. Oprócz jej czystej, przepełnionej mocą krwi, Hope jest demonem. Sama w sobie. I nie jest tego świadoma. Nie jest świadoma tego jak wielką moc posiada. Pamiętam opowieść, którą kiedyś usłyszałem od dziadka.

"Wśród zwykłego, niczym niewyróżniającego się świata śmiertelników, żyła pewna dziewczyna. Na pozór zwyczajna, taka jak wszystkie inne, ale nie. To były tylko pozory. Dziewczyna ta widziała więcej niż inni, słyszała to, czego nikt inny nie mógł usłyszeć. Oczywiście uważano ją za wariatkę. Kiedy szła ulicą wszyscy w jej pobliżu milkli, dzieci przerywały swoje zabawy i wpatrywały się w nią. Była młoda. Całkowite odizolowanie dawało się we znaki. Przecież nikt się do niej nie zbliżał, a co dopiero odzywał. Znalazła swój spokój na pewnej polanie. Przychodziła tam codziennie. Spędzała tam po kilkanaście godzin. Rozmawiała ze zwierzętami, pomimo że one jej nie odpowiadały. Pewnego razu, kiedy siedziała oparta o duży głaz, z małym zajączkiem na kolanach, w oddali ujrzała jakąś postać. Nigdy nie widziała tu żywej duszy. Wszyscy uważali to miejsce za przeklęte, tylko dlatego, że ona tam była. Dziewczyna wstała i zaczęła wolnym krokiem kierować się w stronę tej osoby. Dziwiła się, bo ten ktoś nie uciekał. Kiedy była o kilka kroków od postaci, ta upadła. Dziewczyna bez zastanowienia pobiegła w jej kierunku, żeby udzielić jakiejkolwiek pomocy, ale na miejscu nie było nikogo. Może rzeczywiście oszalała, ale w tym momencie pod pobliskim głazem usiadła ta sama osoba.
- Chcę Ci pomóc.- Delikatny szept dziewczyny rozpłynął się wśród szumu liści. Pomimo tego, on usłyszał. Kiwnął delikatnie głową.
- Jest coś więcej, poza tym co widać. Musisz nauczyć się patrzeć inaczej. Musisz patrzeć tak dokładnie, żeby widzieć drobiny pyłu unoszące się w powietrzu, musisz słuchać tak dokładnie, żeby słyszeć rozbijające się o powierzchnię liści krople wody. Czuj...- Nieznajomy podniósł się, a wtedy dziewczyna zobaczyła jego świeże rany. Słyszała sączącą się z nich krew i czuła na sobie oddech tej osoby, pomimo dość sporej odległości, która ich dzieliła.- Tam są istoty, które Cię potrzebują. Chodź...- Dziewczyna bez zastanowienia ruszyła za nieznajomym. Na niczym już jej nie zależało. Nie miała nikogo, więc nawet gdyby on ją zabił, nikt by się nie przejął. Szła w głąb lasu i nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się w obcym jej miejscu. Było tu pełno ludzi. Wszyscy patrzyli na nią. Nie wiedziała o co może chodzić, ale wtedy przypomniała sobie słowa swojego towarzysza. Starał się patrzeć, patrzeć w głąb ludzi. Dostrzegła wszystko. Ich skrzydła, kły, futro, wszystko... Każdego po kolei. Miała wrażenie, że zna każdego z nich. A ta niezwykła dziewczyna miała na imię Vivian."

Vivian była żoną Avana, a matką Damona i Nicolasa. Jako pierwsza wybranka poprzestała wojnie między światami. Może one ze sobą nie walczą, ale nadal są podzielone. Ale to nieważne. Skoro Vivian była pierwszą wybranką, to jest dalekim przodkiem Hope. Ale żeby Hope była tym, kim jest, to jej rodzice nie mogli być zwykłymi śmiertelnikami. Jeden z nich jest kimś więcej. To znaczy, że zna świat Hopie, ale czemu miał udawać? Czemu odesłali ją do psychiatryka? To jest za trudne! Nie trzyma się kupy! Nic tu się nie zgadza! Kiedyś to rozwiążę, ale mam za mało informacji. Teraz muszę skupić się na tej sprawie z Stylesem. Nie dam mu się szantażować! Jest jedno rozwiązanie... Musze jej to sam powiedzieć. Teraz. Nieważne czy mnie znienawidzi, czy będzie chciała zabić, musi się dowiedzieć ode mnie, nie od niego. Podniosłem się energicznie z łóżka i zbiegłem po schodach. Szybkim krokiem wyszedłem przez taras, kierując się do Hope. Bez pytania wlazłem do niej. Chodziłem trochę po domu, ale nikogo nie było. Muszę jej to teraz powiedzieć. Usłyszałam jak zamek w drzwiach frontowych się przekręca. Rozmawiała z kimś... Z Harrym! O kurwa! Jak mnie tu teraz zobaczy, to jej powie! A ja muszę się pierwsze wytłumaczyć! Opowiedzieć wszystko od początku, a nie zwykłe "Zabiłem Twoją babcie". Wykorzystałem znane mi, można by powiedzieć, zaklęcie. Sprawiło, że stałem się niewidzialny. Przynajmniej na chwilę. Hope przeszła przez salon,kierując się do kuchni. Zaraz za nią wszedł on. Przystanął wpatrując się we mnie. Jakim prawem on mnie widzi?
- Harry? Wszystko ok?- Brunetka stanęła przed nim.
- Tak.- Odpowiedział odrywając ode mnie wzrok.- Chodź robić te babeczki.- Oboje weszli do kuchni. Musze stąd wyjść, teraz! Ale co jak Styles coś jej zrobi? Trochę panikowałem. Spokojnie, Horan. On Cię nie widzi. Muszę być pewien, że Hope nie grozi niebezpieczeństwo. Poszedłem w stronę kuchni i stanąłem przy drzwiach. Oboje rozpakowywali zakupy, rozmawiając ze sobą. Styles odwrócił się w moją stronę, chcąc zabrać jeszcze jedną siatkę ze stołu. Uśmiechnął się do mnie tak, że Hopie tego nie zauważyła. On mnie widzi. Ale jak? Czuję Cię. Usłyszałem w głowie jego głos. Zamarłem, ale nic więcej nie powiedział. Zamiast tego stanął obok dziewczyny.- Hope?
- Hm?- Mruknęła. Nie przerywała mieszania składników.- Co?
- Wiesz, że Twoją babcię zabito?- Brunetka rzuciła wszystko co miała w rękach i spojrzała na Stylesa.- Znasz tego, co to zrobił?- Nie może jej tego powiedzieć! Nie teraz!
- Nie- Odpowiedziała krótko.- Ale pomimo tego, nienawidzę tej osoby. Czuję do niej wstręt! I jak tylko dowiem się kim jest, to ją zajebie, przysięgam.- Wysyczała, a jej oczy automatycznie pociemniały.- Znasz ją?
- Nie, ale jeżeli będzie taka potrzeba, to pomogę Ci szukać. On musi jeszcze żyć, w końcu zabił ją dla krwi.- Stwierdził Harry, a Hope mocno wtuliła się w jego tors. Styles posłał mi zwycięski uśmiech. Przemyślał, to pod każdym względem. Nie mogę jej powiedzieć. Za bardzo ją kocham, a kiedy ją stracę... Nie wytrzymam bez niej.

*Oczami Hope*

Pytanie Harry'ego bardzo mnie zaskoczyło. Mam wrażenie, że on coś wie, ale nie chce mi powiedzieć. Oderwałam się od loczka i wróciłam do robienia babeczek. W kuchni zapadła trochę niezręczna cisza, ale ja nic na to nie poradzę. Albo... Jeszcze go nie przeprosiłam za swoje wcześniejsze zachowanie. Nie udało mi się z nim porozmawiać wtedy w parku. A sądzę, że należą mu się przeprosiny.
- Harry?- Powiedziałam wkładając brudne naczynia do zmywarki. Chłopak wkładał babeczki do piekarnika.
- No?- Odwrócił się w moją stronę.
- No... Bo... Ten tego...- No i co ja mam teraz powiedzieć?
- Ten tego?- Hazz poruszył brwiami.- Jestem za, ale chyba nie tutaj.
- Styles!
- No co? Sama zaproponowałaś!
- Nie o to mi chodziło.- Westchnęłam, śmiejąc się z niego.- Chciałam Cię przeprosić.- Oparłam się o blat kuchenny.
- Za co?
- To co mi ostatnio powiedziałeś, że dostrzegam tylko to, co najgorsze. Masz rację. Nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłabym Ci dać jakąś szansę. Po prostu przepraszam. To nie było w porządku.- Wymamrotałam, bawiąc się palcami.
- To raczej ja powinienem przeprosić. Poniosło mnie. Nie mogę przecież Cię zmuszać do polubienia mnie.
- Czyli wszystko ok?- Podniosłam wzrok, a Hazz lekko się uśmiechnął. W jego oczach błysnęło... Coś... Coś dziwnego. Przez kilka sekund patrzył na mnie ze... Smutkiem? Żalem? Ale dlaczego? Pewnie jemu też jest głupio przez tą całą sytuację. Styles jest naprawdę dziwny.- Teraz trzeba czekać, aż się zrobią.- Mruknęłam pokazując na piekarnik. Chłopak przytaknął. Babeczki nie piekły się długo, więc my w tym czasie siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Nie myślałam, że mogę się tak dobrze dogadywać z Hazzą. Tak! Tym Harrym Dupkiem Stylsem, którego poznałam kilka tygodni wcześniej i którego tak bardzo nie cierpię. To jest aż dziwne. Kiedy upewniliśmy się, że babeczki są dobrze upieczone, wyjęłam je z piekarnika i odstawiłam do wystygnięcia. Cały ten proces trwa zdecydowanie za długo.
- To może oglądniemy jakiś film? Szybciej nam czas zleci.- Zaproponował loczek.
- Jasne! Idź już coś wybrać, a ja zaraz dołączę.- Uśmiechnęłam się lekko, kiedy wychodził. Nalałam nam obu jakiegoś soku i ze szklankami, ruszyłam do salonu. Chłopak właśnie układał się na kanapie. Ja wywaliłam się na fotelu. Widziałam niezadowolenie ze strony Stylesa, ale to nie mój problem. Nadal nie zasłużył sobie na to, żebym mogła mu zaufać.

Jadłam kolejną babeczkę, kiedy w filmie zaczęła się scena erotyczna. Nie wiem czemu, ale to po prostu doprowadzało mnie do śmiechu. Nie to, co się tam działo, ale sama sytuacja. Szczerzyłam się pod nosem, aż w końcu kątem oka spojrzałam na Harry'ego. Patrzył na mnie! Normalnie mnie obserwował i wcale nie wydawał się być skupiony na filmie. Swoją drogą, był on trochę nudny. Sama zrobiłam się senna. Nawet pomimo tej scenki! Dokończyłam babeczkę i ponownie spojrzałam na Stylesa. Nadal się gapił.
- Jestem gdzieś brudna?- Zapytałam, wycierając buzię.
- Nie.
- To co się patrzysz?- Podniosłam jedną brew, a on się zaśmiał.
- Tak jakoś wyszło, sory.- Wymamrotał i wbił wzrok w ekran, zrobiłam to samo. Film powoli dobiegał końca, a ja robiłam się coraz bardziej senna. Oczy same mi się zamykały, ale co chwilę otwierałam je, wracając do rzeczywistości. Byłam bliska zaśnięcia. Przymknęłam powieki i po kilku sekundach otworzyłam je, patrząc na rozmazany obraz przed sobą. Ponownie zamknęłam oczy, tym razem na dłuższą chwilę, ale i tak na nowo je otwarłam. Coś tu jest nie tak. Oczy same mi się zamknęły, a kiedy ostatkami sił je otworzyłam, przede mną stał Harry. Pomimo rozmazanego obrazu, mogłam dostrzec jego lekki uśmiech.- Dobranoc.- Szepnął i wtedy całkowicie odpłynęłam, nie wiedząc co się dzieje.

--------------------------------------------------

Witam moich Andrzejów! XD Cio tam u Was? Bo u mnie kijowo :C (Uzależniona od emotek XD) Straciłam przyjaciółkę i w sumie... Dobrze mi z tym? Ostro się pokłóciłyśmy, bo zachowywała się MEGA chamsko i powiedziała o kilka słów za dużo, a później praktycznie całą winę próbowała zwalić na mnie i drugą bff. Mnie chociaż próbowała przeprosić, ale Agę? (Drugą bff) Napomknęła o niej może raz, zwracając się po imieniu, a potem tylko "jej", jakby Agnieszka była nikim... I wtedy uświadomiłyśmy sobie, że tak naprawdę te cztery lata (Z Agą przyjaźniła się dłużej, bo sześć) nie były prawdziwą przyjaźnią... Ona nigdy nie była prawdziwą przyjaciółką... Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, choć mi w ogóle nie chce się płakać XD Cała ta sytuacja umocniła moją przyjaźń z Agą i to baaardzo! Pomimo, że ja przyjaźnię się z nią 4 lata, a tamta (Nie będę mówiła po imieniu, bo nie wypada <Nie musicie wiedzieć!>) 6 lat, to ta krótsza przyjaźń jest na pewno trwalsza. Mam nadzieję, że się nie pokłócimy tak bardzo, a nawet jak, to jesteśmy mądrzejsze i potrafimy się dopytać o co chodzi i przede wszystkim przeprosić! Mówimy sobie wszystko otwarcie i obiecałyśmy jedno- chłopak nigdy nie zniszczy naszej przyjaźni. Z ta trzecią też sobie to obiecywałyśmy, nie wyszło... Poza tym dziewczyny z klasy od razu zauważyły, że coś jest z naszą trójką nie tak i śmiało mogę stwierdzić, że teraz dogadujemy się (Razem z Agą) z nimi świetnie! A wcześniej? Byłyśmy tylko we trzy i tyle. Czasem ktoś zagadał, ale nic wielkiego. Ale jedna sytuacja bije wszystko na głowę! Jedna dziewczyna z klasy... Kiedyś twierdziłyśmy, że mega paniusia, chamska i w ogóle, ale jak przestałyśmy się przyjaźnić z "nią", to zagadała, rozmawiałyśmy i co najlepsze... W stosunku do naszej dwójki (Ja i Aga), a to starej trójki (Ja, Aga, Ona) jest zupełnie inna! Gdzie się podziała ta chamska dziewczyna?! Teraz mogę śmiało powiedzieć, że jest w porządku! Po co ja Was zanudzam historia mojego życia? Krótko zwięźle i na temat: Kiedyś nierozłączne przyjaciółki, które spędzały ze sobą 24h na dobę, teraz się do siebie nie odzywają, a mi nie jest tego szkoda. Nie tęsknię za nią... Może bardziej żałuję tych zmarnowanych 4 lat... KONIEC! Do następnego, pa!

36 komentarzy:

  1. Super czekam na next :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham czytać ten ff <3
    PS. Nie martw się ;) , też ostatnio straciłam bff bo mnie olewała :c

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział ;) Do następnego :p
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. mega fajne czekam na kolejny buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana wiem co czujesz...Też ostatnio straciłam przyjaciółkę tylko ja nie mam wsparcia...Rozdział cudowny

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownyyy kochana!! <33 Uwielbiam tego bloga, cud miód i malinki *-* Kurde, to tak strszanie boli,ze Styles robi na złość Horankowi,.A on ja tak bardzo kocha ;c
    Ps.
    Pisz szybko i weny zyczd.
    Kocham i pozdrawiam @Esti_Nka

    OdpowiedzUsuń
  7. jeeeeeeej KOCHAM <3 dawaj next'a
    czasami Hazz to jest serio dziwny
    a i jeszcze jedno Hope ma się nie pokłócić z Niall'em a jak się pokłócą to Cię znajdę ;** weny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem ci, że ja tracę praktycznie codziennie przyjaciółkę ale jeszcze nie straciłyśmy naszej przyjaźni.. Tak myślę. Ale taka przyjaźń to nie przyjaźń bo ona do mnie 'Masz po mnie przyjść na dwór i mnie to gówno obchodzi' myślę sobie 'a co ja pies?' Co mi doradzisz? kurwa.. Kocham ją jak siostre :c wyzywamy się i w ogóle dla beki tak ale... WKURWIA MNIE NO. Z jednej strony jesteśmy do siebie takie podobne a z drugiej.. w chuj inne.
    Nawet nie wiem po co tu piszę ale kurwa musiałam się gdzieś wyżalić no bo nie daje rady a na inne kol nie mam nawet kapki wsparcia...
    ______________________

    Poza tym wspaniały rozdział i życze miłego pisania i w ogóle :) i wiesz co? taka przyjaźń jak z tą trzecią to nie przyjaźń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? Jestem w 100% świadoma, że ta "przyjaźń" tak naprawdę nigdy nie istniała, ale szkoda, że zrozumienie tego zajęło mi 4 lata... Jeżeli chodzi o Twoją sytuację, to po prostu z nią porozmawiaj. Mnie też wiele rzeczy w tej przyjaźni denerwowało i w końcu wybuchła kłótnia, która nauczyła nas jednego, że w przyjaźni trzeba sobie mówić wszystko otwarcie. Denerwuje Cię coś w jej zachowaniu w stosunku do Ciebie, to poproś aby tak nie robiła i powinno być po sprawie. Byłam święcie przekonana, że ja z nią jesteśmy jak siostry, wręcz identyczne i czasem nawet nas brano za rodzeństwo, ale serio? Byłam zwyczajnie zaślepiona tą rzekomą przyjaźnią. Dopiero gdy stało się coś serio poważnego zaczęłam zauważać jej prawdziwą twarz. Szczerze powiedziawszy... Kiedy się z nią przyjaźniłam, to myślałam, ze wszyscy ją lubią i w ogóle, taka gwiazda, a teraz, dowiaduję się takich rzeczy, o których nie miałam zielonego pojęcia. Zdanie innych o niej czasem mnie przeraża. Ale cóż... Życie... Jeżeli masz jeszcze co ratować i wiesz, że to ta prawdziwa przyjaciółka, to rób wszystko, żeby było dobrze i przede wszystkim ROZMAWIAJ z nią OTWARCIE! A jeżeli Twoim zdanie nie ma co ratować, to odpuść. Ja w swoim przypadku nie mam czego ratować. Czasem bez tej jednej osoby, która niegdyś była dla Ciebie całym światem, jest lepiej niż się wydawało. Nie daj się zaślepiać.

      Usuń
    2. Staram się.. Staram się nie dawać jej oznaki, że może mnie traktować jak gówno. Jak tylko osobe do wychodzenia na dwór, wkurwiania i niby 'przyjaźni'. Ale po prostu nie mogę jej tego powiedzieć :c ona jest taka, że wszystko mówi matce a mnie to wkurza bo potem ona ma do mnie wąty.
      I powiedz mi jak mogę z nią porozmawiać? Jak piszę z nią na fejsie to tak.. dziwnie. Ona taka nie kumata i w ogóle mówi do mnie jak do psa. Daje mi rozkaz i tyle a ja nie.
      A na oczy to ona jest taka.. BOŻE NIE WYOBRAŻASZ SOBIE JAKIE JEST JEJ WYCHODZENIE NA DWÓR.
      Zobaczy jakiegoś znajomego jej chłopaka któego chce sobię owinąć wokół palca i mówi cho na bojo i w ogóle będzie z nimi gadać i wyzywać itd. żałosne serio. I po co to jej? lolz
      Myślę, że dzięki twoim słowom nie będę dawać się jej tak traktować. Będę ostrza w tej sytuacji i powiem stanowcze NIE :)

      Usuń
    3. #Klaudia_Psycholog_XD
      Ty nie masz się starać, tylko masz rozmawiać kobieto XD Od tego masz to coś na twarzy, żeby tego używać! Co z tego, że mówi matce? Ja też wszystko mówię mamusi i nikomu to nie przeszkadza XD Co z tego, że ta kobieta będzie miała do Ciebie wąty? MIEJ.TO.W.DUPIE! Jakbym się miała przejmować wszystkim, co się wokół mnie dzieje, to chybabym wylądowała w psychiatryku ;-; Jak to powiadają... Miej wyjebane, a będzie Ci dane :D Musisz z nią porozmawiać, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie ;-;

      Usuń
  9. Świetny rozdział ♥ Tak jak mówiłam NOPE FOREVER ♥ Nie przejmuj się , ja też kiedyś straciłam przyjaciolke ; c Teraz mam taką prawdziwa , która mnie rozumie i wgl . Życzę weny i trwałej przyjaźni ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Co tu dużo mówić? To jeden z najlepszych FF jakie czytałam (a było ich z 736273717272637) po prostu zajebisty!!

    Ja też straciłam niedawno przyjaciółkę. Niby wszystko było pięknie, ładnie aż nagle bum! Z dnia na dzień przestała się do mnie odzywać. Jak później się okazało zrobiła to tylko po to żeby sprawdzić moją reakcję.

    Tak BTW to jakich zespołów słuchasz?? Bo w tle słyszałam BMTH :)

    @Horankyyy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, że Ci się podoba :D <3 Jeżeli chodzi o to, co ja słucha, to wszystkiego co tylko wpadnie mi w ucho :D Nie ograniczam się! Od 1D, JB czy nawet Nicki Minaj, po Linkin Park, czy właśnie BMTH :) Ale nie słucham tyle co tych wykonawców, a pojedyncze utwory :)

      Pozdrowionka! <3

      Usuń
  11. Zaczepisty :D weny życzę ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Tez stracilam wielu dawnych przyjaciol, ale jakos trzeba z tym ruszyc ...

    Swietny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeju u mnie to na prawdę zajebiście :/. No ale nie zanudzam :). Z tymi przyjaciółkami też znam takie sytuacje. Ale wiesz jak mówią "Nigdy nie walcz o przyjaźń
    * o prawdziwą - nie trzeba a
    * o fałszywą - nie warto

    No a tak ogólnie to rozdział boski *--*. NOPE KOBIETO <3 !

    Moim zdaniem Harry teraz przesadza z tym szantażem :/.
    +Nie chcę o nim źle myśleć czy coś, ale wydaje mi się, że coś jej dodał i dlatego tak zasypia.

    Kocham i pozdrawiam <3. + czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Historia odmienila moje zycie ;) rozdział świetny. Jak zwykle z resztą. .
    Ja ide dzisiaj na zawody z buli więc życzcie mi powo. ;) do przecxytania :***

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja straciłam przyjaciółkę w szkole , ale mam poza szkołą taką najlepszą przyjaciółkę , która zawsze mnie wspiera.
    Uwielbiam ten blog! Kocham czytać te rozdziały! Świetny. :*

    OdpowiedzUsuń
  16. <3333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  17. Zajebisty rozdział czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Łooo O.o To się dzieje! Zaszalałaś dziewczyno <3 Ja chce żeby Hope była z Niallem!! Rozumiesz to? :C Harry coś knuje, czuję to.. .-. Niall jak mogłeś no JAK się pytam ://.
    _____________
    Co do bff to w szkole miałam wielu fałszywych przyjaciół, ale no cóż... Prawdziwa przyjaźń, to ta której się najmniej spodziewasz :'). Gdy naprawdę potrzebujesz pomocy, to twoje ,,Przyjaciółki'' całkiem to olewają, A osoba z którą nie spędzałaś dużo czasu, okaże się twoim wsparciem :)) I to się nazywa prawdziwa przyjaźń. Taka szczera, bezinteresowna, po prostu Przyjaźń.. Najgorszą rzeczą EVER jest ocenianie osoby której się nie zna, po pozorach. To przykre.

    Paulina jak zwykle pozdrawia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chyba wiem o kogo chodzi :( Przykro mi chociaż skoro Ci z tym dobrze to nie ma co płakać (? XD)


    KURWA HARRY CO JEJ ZROBIŁEŚ ?
    ...
    ...
    ...
    NIALL MIAŁ RACJĘ GDZIE JEST NIALL JAK GO POTRZEBA ????
    Harold ...
    Nie wiem co odpierdala ale zaczynam się bać.
    Jak można zasnąć na scence erotycznej XD (?)
    Nmg .się doczekać następnego.
    TYLE EMOCJI XDD

    btw. Przez Ciebie idę do sklepu po kakałko bo chcę babeczki !
    Kocham Cię człeku ! :3

    OdpowiedzUsuń
  20. Skąd wiesz o kogo chodzi?! o.O Co?!

    "Niall mił rację gdzie jest Niall jak go potrzeba????" Chyba Nick XD

    Ja też się zaczynam bać Harolda ;-; Ale jeszcze bardziej boje się Was, jak przeczytacie następny rozdział! (Zabijecie mnie!"

    Przyniesiesz mi babeczkę? Też Cię kocham człeku! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nick, Niall nie ważne. XD (Niech obydwaj ruszą dupy na pomoc Hope )
      Przyniosłabym Ci ale je spaliłam .:(

      Skąd wiem ? 3 Times vlog (czy jakoś tak ? XD ) Zresztą nieważne... TAKA MAGIA. Zresztą często opowiadałaś o waszej trójce.

      Nie zabiję Cię bo nie dowiem się jak to się wszystko skończy :3 I jeszcze OYE czeka c:

      NA POMOC HOPE XDD

      Usuń
  21. kocham twoje opowiadanie :* KOLEJNY PROSZE

    OdpowiedzUsuń
  22. Czekam na next ♥
    @Neymaronatorka czekam na info o rozdziale :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Rozdział zajebisty, Harry jest mega chamem, na serio. A Niall? Niech on jej powie, do cholery! A jeżeli chodzi o przyjaciół, też straciłam przyjaciółkę, ale jest okey!!

    OdpowiedzUsuń