piątek, 5 września 2014

16. Why I'm a monster?

Rozwaliłam się na całym łóżku wbijając twarz w poduszkę. Słońce próbowało przedrzeć się przez moje zaciśnięte powieki. Dlaczego mam okno od wschodu? I dlaczego zawsze zapominam zasunąć rolety? Podniosłam lekko głowę i spojrzałam na zasłony. One wystarczą, obejdzie się bez rolet. Machnęłam ręką, a materiał przesunął się po żyrandolu. Ponownie schowałam twarz w poduszce i próbowałam zasnąć. Nie mam na nic siły. Jakby coś wyssało całą moją energię w czasie snu. Zaraz! Zerwałam się. Miałam szczęście, że leżałam na środku łóżka, bo w przeciwnym razie wylądowałabym na podłodze. Spojrzałam na zasłonięte okna otwierając buzię ze zdziwienia. Udało się! Nareszcie! Ponownie machnęłam ręką, tym razem odsłaniając okna. Do moich oczu dotarły jasne promienie słońca, ale to było nieważne. Cieszyłam się, że mi się udało! Muszę o tym powiedzieć Louisowi! Wygramoliłam się z pościeli i otworzyłam szafę. Przygotowałam sobie ładny zestaw. Wbiegłam z nim do łazienki. Zrobiłam makijaż i byłam gotowa. <KLIK> Bez śniadania wyszłam z domu i przeszłam do chłopaków. Tym razem nie przez ogród. Pewnie zamknęli drzwi w końcu jest dość wcześnie. Ale to i tak nie powstrzyma mnie od ich pobudki! Stanęłam przed drewnianymi drzwiami i nacisnęłam klamkę. Zamknięte. Swoją drogą to trochę chamskie z mojej strony, że wpraszam się im do domu i tak wchodzę, kiedy chcę, ale co tam! Myślę, że im to nie przeszkadza. Zamek nie był dla mnie przeszkodą, bo to jedyna rzecz, którą opanowałam do perfekcji. W psychiatryku otwieranie zamków było bardzo przydatne. Mogłam wychodzić, kiedy tylko chciałam. Same plusy. Już po kilku sekundach znalazłam się w środku po cichu zamknęłam z powrotem drzwi. Chłopaki pewnie śpią, a ja nie chce ich tak drastycznie budzić. Mogą być niebezpieczni. W końcu ktoś włamał się im do domu. Wyszłam zza rogu i na kanapie zastałam śpiącego Liama. Musiał zasnąć przed telewizorem, bo ten ciągle był włączony. Mogłam spróbować go wyłączyć nie podchodząc tam, ale bałam się, że coś pójdzie nie tak. Zakradłam się po cichu i sięgnęłam po pilota, wyłączając TV. Równie cicho weszłam po schodach na górę. Świetnie Hope! A gdzie jest sypialnia Lou?! Oczywiście musiałam o czymś zapomnieć! Nialla była pierwsza na prawo, a Harry'ego ostatnia, ale zostają jeszcze trzy. Zaczęłam się zastanawiać, kiedy usłyszałam czyjąś rozmowę. Poszłam za źródłem dźwięku i znalazłam się przed drzwiami do sypialni Hazzy.
- Posunąłeś się za daleko! Dobrze wiesz, że nie chodziło mi o wyrządzenie jej krzywdy!- Mówił szeptem, ale można było wyczuć jego uniesiony ton.- Chodziło tylko o to, żebyś ją wystraszył!
- Zacznijmy od tego, że w ogóle nie muszę Cię słuchać.- Zaczęła druga osoba. Znałam ten głos, ale teraz? Dostałam kompletnego zaniku pamięci.
- Tak? A myślałem, że zależy Ci na Soph.- Co? Jakiej Soph?
- Spierdalaj, Styles!
- Uważaj na słowa.- Zaśmiał się loczek.- Chyba, że...
- Dobra, już! Zrozumiałem.
- Ma być bezpieczna i jeszcze jeden wybryk, taki jak ostatnio, to Sophie...
- Spróbuj ją dotknąć, to...
- Pamiętaj co Ci mówiłem, a nic się jej niestanie. Swoją drogą szkoda by było takiej ślicznej dziewczyny. Musi być niezła w łóżku, co? W sumie, to...
- Zamknij ten ryj!- Wysyczał ten drugi, a Styles tylko się na to zaśmiał.
- Prowokujesz mnie tylko do tego, żebym się o tym przekonał.- Głos Hazzy zaczął zbliżać się do drzwi.- Jak jeszcze raz zobaczę jednego z nich u Hope, to pożegnasz się z Soph.- Po tych słowach cofnęłam się kilka kroków do tyłu i zamarłam. Czyli tu chodzi o mnie? Klamka opadła w dół, a ja zaczęłam panikować. Nie wiedziałam gdzie się schować, bo tutaj nie było nic!- Chce tylko Hope.- Drzwi się otworzyły, a ja stanęłam w kącie i odruchowo zasłoniłam twarz dłońmi.- Co Ty tu robisz?- Rozszerzyłam palce jednej ręki i spojrzałam na Harry'ego, który stał tuż przede mną. Mój oddech automatycznie przyspieszył. Myśl Hope! Myśl do cholery!
- Lunatykuje!- Bardziej zapytałam niż stwierdziłam. Oczywiście, że tego nie kupi! Wkręcaj go dalej!- Znaczy, to nie tak! Bo ja właściwie, to nie wiem co tu robię, bo ja czasem w nocy lunatykuję. Musiał śnić mi się Wasz dom i dlatego tu przyszłam.- Wbiłam w niego swoje duże oczy z nadzieją, że w to uwierzy.
- Ah, tak? To jak tu weszłaś skoro wszystkie drzwi były zamknięte? I dlaczego jesteś umalowana i normalnie ubrana?- Skrzyżował ręce na piersi. Kurwa Hope! Przecież jesteś dobrym kłamcą!
- No bo ja zasnęłam na kanapie, chyba... Nie pamiętam, ale najprawdopodobniej tak. Nie myłam się wczoraj i stąd makijaż.
- A jak tu weszłaś?
- Ty jesteś głupi czy tylko takiego udajesz? Przecież ja mam moce! Widać przez sen używanie ich idzie mi lepiej niż normalnie.- Wyczekiwałam jego odpowiedzi. Teraz stałam na krawędzi i albo spadnę, albo przeżyję.
- Powinnaś się przypinać do łóżka, bo to niebezpieczne. A jak wyjdziesz na ulicę? Może potrącić Cię samochód.
- Ale to zdarza mi się tylko czasami.- Wymusiłam na sobie uśmiech. Udało się! Dlaczego Harry jest teraz taki słodki, a przy wcześniejszej osobie zachowywał się jak potwór? To nienormalne! Styles stał aż za blisko, a ja nie miałam gdzie uciec, bo w końcu byłam w kącie. Odruchowo spojrzałam na drzwi od sypialni loczka z nadzieją, że może zobaczę osobę, z którą rozmawiał. Czy ja zawsze muszę sobie robić niepotrzebną nadzieję? Zawsze?
- Kontaktujesz choć trochę, czy raczej nie?- Hazz pstryknął palcami przed moją twarzą. Wystraszyłam się, bo byłam całkowicie skupiona na swoich myślach. Bez zastanowienia, chcąc się uchronić przed bardzo groźnym pstryknięciem, które mogło mnie zabić, odepchnęłam Harry'ego. Zapomniałam, że to może być niebezpieczne, bo w końcu jestem silniejsza od przeciętnych dziewczyn. Styles też nie był przygotowany na mój "cios", przez co upadł na podłogę, wcześniej uderzając plecami o ścianę. Pozbieranie moich zagmatwanych, całą tą sytuacją myśli, zajęło dość chwilkę. Co ja zrobiłam?! Chłopak jęknął chwytając się za tył głowy.
- Przepraszam! Nic Ci się nie stało?! O mój Boże! Ja nie chciałam, przepraszam!- Uklęknęłam koło Hazzy i zaczęłam sprawdzać czy aby na pewno żyje. Drzwi wszystkich sypialni się otworzyły, a z dołu przybiegł Liam.
- Co tu się dzieje?- Niall przeczesał palcami swoje blond włosy i wbił we mnie niebieskie paczadełka. Harry podniósł się z podłogi, nadal trzymając dłoń z tyłu głowy.
- To samo co z Tobą, kiedy dostałeś ode mnie piłką.- Odpowiedziałam wstając. Louis wybuchnął głośnym śmiechem, a wszystkie pary oczu skierowały się na niego.
- Pobiła Cię!- Wymamrotał przez śmiech.- Dziewczyna!- Brunet zgiął się w pół, trzymając się za brzuch. Zaraz, zaraz, zaraz...
- Czy Ty sugerujesz, że dziewczyny są słabe? Gorsze?!- Krzyknęłam.
- No to masz przejebane.- Stwierdził Nialler, a ja zmierzyłam go wzrokiem.
- Nie wtrącaj się! A Ty masz mi odpowiedzieć na pytanie!- Stanęłam przed Tomlinsonem i dźgnęłam go w klatkę piersiową.
- Kotku, nie gorączkuj się, bo złość piękności szkodzi.- Uśmiechnął się do mnie. Miałam wrażenie, że rozmawiam z Harrym. Byłam mocno zdenerwowana. Nawet nie wiem kiedy podcięłam Louisowi nogę, a ten wylądował z hukiem na podłodze. Usiadłam na nim okrakiem i korzystając ze swojej siły przygwoździłam mu nadgarstki koło jego głowy.
- Masz mi odpowiedzieć!- Krzyknęłam. To chyba ten moment...

*Oczami Nialla*

Hope siedziała na nim i krzyczała coraz bardziej ściskając nadgarstki Tomlinsona. Jego dłonie zrobiły się sine. Spojrzałem w oczy dziewczyny i dopiero wtedy uświadomiłem sobie, że straciła kontrolę. Jej oczy były kruczoczarne.
- Masz mi kurwa odpowiedzieć!- Krzyknęła jeszcze głośniej. Lou chyba zdał sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak, kiedy zaczął płytko oddychać. Hope cicho się zaśmiała widząc, jak Louis szarpie się pod nią z powodu braku tlenu. Czemu ja tu stoję i nic nie robię?!
- Hope, puść go.- Podszedłem do dziewczyny i chwyciłem jej ramię. Chłopaki nie zdają sobie sprawy z tego, co właśnie się tu dzieje. Dziewczyna zaśmiała mi się prosto w twarz i powoli podniosła się z Tomlinsona. Teraz stałem kilka kroków od niej. Hope znalazła się tuż przede mną i spojrzała głęboko w oczy. Wręcz czułem jak wżera mi się w najgłębsze zakamarki mojego umysłu. Odwróciłem głowę. Muszę zachować zimną krew.
- Boisz się małej, bezbronnej dziewczynki?- Zapytała z szerokim uśmiechem.
- Hope...- Liam podszedł do niej od tyłu i położył dłoń na jej ramieniu. Cholera! Nawet nie zauważyłem, kiedy to zrobił! Brunetka gwałtownie się odwróciła i wyciągnęła przed siebie dłoń, ściskając ją mocno w pięść. Payne upadł na kolana zwijając się z bólu. Kurwa mać! Dopiero teraz całkowicie do mnie to wszystko dotarło. Hope straciła kontrolę! Ona nad sobą nie panuje! Teraz to nie jest ona! Bez wahania chwyciłem ją mocno od tyłu. Oczywiście zaczęła się wyrywać i w końcu jej się to udało. Stanęła przede mną i chciała zrobić to samo co przed chwilą Liamowi.
- Nie Hope! Spokojnie...- Wyciągnąłem przed siebie ręce w geście uspokojenia i obrony. Teraz to nie Hope, to jest to co w niej najgorsze, a to coś nie jest człowiekiem. Dziewczyna przekręciła lekko głowę na bok i wpatrywała się we mnie tymi czarnymi oczami. Za wszelką cenę nie łapałem z nią kontaktu wzrokowego.- Hopie? To ja, Niall... Pamiętasz?- Z każdym słowem zbliżałem się do niej coraz bardziej. Chłopaki posłali mi pytające spojrzenia. Pokręciłem lekko głową w odpowiedzi.
- Niall...- Hope opuściła rękę i zamrugała kilka razy, aby jej oczy wróciły do poprzedniego stanu. Uśmiechnąłem się lekko i chwyciłem dziewczynę, przyciągając ją do siebie. Zaczęła płakać zaraz po tym, jak wtuliła się w mój tors.
- Już wszystko dobrze. Jestem tutaj.- Pocałowałem ją w czubek głowy. Chłopaki patrzyli na mnie oczekując wyjaśnień.

*Oczami Harry'ego*

Zanim zdążyliśmy z resztą jakoś ogarnąć całą sytuację, Niall wychodził ze swojej sypialni. My nadal staliśmy jak kołki w jednym miejscu.
- Zasnęła, była strasznie zmęczona.- Stwierdził Horan.
- Ale co to było? Ona chciała mnie zabić!- Louis zaczął wymachiwać energicznie rękami.- Co tu się do cholery stało?!
- Jezu, chłopaki! Jakbyście nie wiedzieli, że ona jest wybranką.- Blondyn wywrócił oczami.
- Nie.- Mruknąłem, a wszystkie pary oczu skierowały się na mnie.
- Co "nie"?- Zapytał Liam.
- Wiem o wybrankach wszystko! Znam je na wylot, każdą po kolei, a to? To nie było czymś normalnym, przeciętnym. Wiedziałem, że Hope jest inna niż one wszystkie, ale nie sądziłem, że aż tak.
- Co masz na myśli?- Dopytywał Zayn. Oni są aż tak głupi, czy tylko udają?
- Stary! To, że weszła nam tutaj bez niczyjej pomocy, to znaczy, że sama sobie otworzyła, to jest akurat normalne. Telekineza...
- Tele... co?- Przerwał mi Malik.
- Przesuwanie przedmiotów bez ich dotykania, siłą woli, to też normalne. Spora siła, no ok. Ale...
- Ale co?
- Jej oczy zmieniają się na czarne, kiedy nad sobą nie panuje, tak? Poniekąd dzięki nim może wkradać się w głąb Waszych umysłów, do Waszych wszystkich wspomnień. Przede wszystkim, poznaje Wasze największe koszmary. Dzięki temu zna Wasze lęki. A to co zrobiła Liamowi? Przecież widzieliście. Co wtedy czułeś?- Obróciłem się w stronę bruneta i stanąłem z nim twarzą w twarz.- Ból? Przeszywający ból, który rodził się w Twojej głowie, tak?
- No tak, ale to oznaczałoby, że Hope...
- To niemożliwe! Przecież to tylko bajka, którą opowiada się małym dzieciom.- Krzyknął Louis.
- Coś jest w tym, co mówi Harry. Nikt nigdy nie powiedział, że to wszystko jest zmyślone. Przecież opowiadano nam to, jako starą legendę, której początki zna sam...
- Avan.- Dokończyłem za Liama.- To teraz łączcie fakty.
- Według innej legendy Avan miał dwóch synów...
- Damona i Nicolasa.- Dopowiedział Zayn.- Jeden z synów zaginął, a drugiemu odbiło. Chciał większej władzy, niż ta, na jaką pozwalał mu ojciec, więc bez zbędnych ceregieli po prostu go zabił. Damon przyjął imię swojego ojca i do teraz panuje wszystkimi demonami. Jest jednym z najsilniejszych stworzeń, bo...
- Zabija wybranki.- Tym razem głos zabrał Niall.- Skoro to wszystko jednak nie było zwykłą bujdą, a Avan, którego do tej pory znamy, to tak naprawdę Damon, to znaczy, że...
- Nick to zaginiony brat- Nicolas, a Hope jest kimś więcej niż wybranką.- Podsumowałem.- Damon powrócił, bo wie jak cenna jest Hope, kiedy on ją dopadnie, to granica między śmiertelnikami, a nami zostanie przekroczona i już nic go nie powstrzyma przed opanowaniem całego świata, świata śmiertelników, naszego świata, no i pełnej kontroli nad światem demonów.
- Jednym słowem, jesteśmy w dupie!- Stwierdził Lou, a najgorsze, że miał stuprocentową rację.

------------------------------------------------

Witam moich Andrzejów :3 Jak tam pierwszy tydzień szkoły? U mnie  jakoś leci ;-; Najgorsze, że w tym roku muszę zakuwać i nie mam takiego luzu, jak wcześniej. A to wszystko przez mojego tatę! Jakby nie mógł mi tego laptopa kupić od tak, tylko za dobre wyniki w nauce. I tak nie wierzy, że będę miała ten głupi czerwony pasek ;-; Mam nową panią od polskiego i ona się pyta "Kto pisze, albo lubi pisać?" A ja taki poker face XD Nikt nie musi o tym wiedzieć XD Co robicie w sobotę? Ja mam dożynki i idę po watę cukrową z bff! Taką jedną dużą dla nas dwóch XD Dobra nie zanudzam Was :) Wiem, że na pewno jest Was tu teraz  więcej i proszę osoby, które nie zaobserwowały jeszcze bloga, a mają konto Google+, zróbcie to :) Proszę! Tradycyjnie przypominam, ze możecie mnie zaobserwować na Twitterze @KlaudiaBodzek i zachęcam do zadawania pytam na Asku bloga, d którego link znajdziecie w zakładkach :) Do następnego! <3 Papa i trzymajcie się jakoś z tą szkołą XD

17 komentarzy:

  1. pieeerwsza!!! <3 pozdrawiam mamę i Mój jednorożec nazywa się Horan ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cudowny!! *_* <3 Kocham Cię!

      @WZtkaaa

      Usuń
  2. No no czy tylko ja narazie tego nie ogarniam ale i tak kocham tego bloga :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facet, który "napadł" na Hope i okazał się bratem Nicka, ma na imię Avan, a dokładnie Damon. Zabił ich ojca i przejął jego imie. Ojciec Nicka i Damona, nazywał się Avan i był władcą demonów. Skoro nie żyje, bo został zabity przez Damona, to teraz on jest władcą. Pytanie... Czemu Nick,a tak naprawdę zaginiony syn Avana, uciekł? Z kim rozmawiał Harry? I kim tak naprawdę jest Hope, skoro jednak nie jest przeciętną wybranką? Co jest nie tak z Nicolasem? Co zrobił Niall? I czy on wie więcej od pozostałych chłopaków?

      Teraz już kminisz, wielbłądzie? Nie mogę powiedzieć wszystkiego wprost, a ten blog ma za zadanie zmusić WAS do rozwiązania tych wszystkich zagadek. To jest łatwiejsze niż Wam suę wydaje, ale trzeba łączyć, te rzekomo mało ważne fakt z różnych rozdziałów. :) Uszanowanko!

      Usuń
  3. O mój boże co tu się właśnie stało ?! Cholera... Helena mam zawał. Nie nic.
    Najlepszy rozdział ever :o
    Btw... SKORO HOPE NIE JEST WIBRANKĄ TO KTO JEST WYBRANKĄ ?
    Omfg tyle emocji

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten blog tak bardzo kojarzy mi się z Pretty Little Liars <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cuudny, jak kazdy poprzedni!
    @littledancer99

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałaś nominowana do Libster Awards. Więcej informacji na moim blogu http://lets-pretend-its-love-hs.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję <3 Odpowiedzi na pytania pojawią się w najbliższym czasie w zakładce "Liebster Award" :) Jeszcze raz dziękuję :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten rozdział jest tak zajebisty, że ni mam zielonego pojęcia co o nim napisać <3

    OdpowiedzUsuń
  9. zzzzzajebisty!!!!!!!!!!!!!! next!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  10. niebo będzie na ciebie czekać dziewczyno!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest boskie <3

    Jezu kocham i czekam na nexta <3.

    Kocham i pozdrawiam <3!

    OdpowiedzUsuń
  12. Robi się coraz ciekawiej :) rozdział jest zajebisty!!! Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojejku, to wszystko w końcu się wyjaśniło!!!! Zajebiśście...ty jesteś zajebista, kochana......

    OdpowiedzUsuń